W lipcu 2026 r. cena bitcoina wzrosła powyżej poziomu 65 000 dolarów, a 21 lipca na krótko przekroczyła nawet 66 000 – osiągając najwyższy poziom od początku czerwca. Nie jest to nowy rekord historyczny, ale ożywienie napędzane głównie popytem instytucjonalnym za pośrednictwem funduszy regulowanych.
Co napędza rynek
Za ostatnim ruchem stoją przede wszystkim napływy do amerykańskich spotowych ETF-ów na bitcoina. Według dostępnych danych, w ciągu sześciu sesji giełdowych zgromadziły one około 930 milionów dolarów, co stanowiło najdłuższą serię napływów netto od kwietnia. Łącznie od momentu uruchomienia funduszy napłynęło do nich ponad 35 miliardów dolarów, przy czym około połowy tej kwoty znajduje się w funduszu IBIT zarządzanym przez BlackRock.
Napływ tradycyjnego kapitału za pośrednictwem ETF zwiększył dostępność kryptowaluty nawet dla bardziej konserwatywnych inwestorów i wygenerował popyt, jakiego rynek wcześniej nie znał.
Na razie brak nowych rekordów
Pomimo silnego wzrostu w lipcu warto trzymać się faktów: choć obecne poziomy są najwyższe od kilku tygodni, nadal pozostają poniżej wcześniejszych rekordów z tego roku. Rynek raczej odradza się po poprzednim okresie spadków, niż bije kolejne rekordy.
Utrzymuje się wysoka zmienność
Pomimo rosnącej akceptacji ze strony inwestorów instytucjonalnych bitcoin pozostaje aktywem o znacznej zmienności. Dwucyfrowe wahania procentowe w ciągu kilku dni nie są wyjątkiem.
- Regulacje – stanowisko organów regulacyjnych różni się w poszczególnych krajach i może szybko wpłynąć na rynek.
- Płynność – w okresach napięć handel może być bardzo intensywny.
- Alokacja – kryptowaluty powinny stanowić jedynie niewielką, dobrze przemyślaną część portfela.
Perspektywa dla inwestorów
W przypadku inwestorów długoterminowych należy pamiętać, że w kryptowaluty warto inwestować wyłącznie środki, których ewentualną utratę są w stanie zaakceptować. Dywersyfikacja i zachowanie zimnej krwi są w tym segmencie ważniejsze niż gdziekolwiek indziej.



