Wall Street zmierza ku trzeciemu tygodniowi wzrostów
Rynki akcji w USA kontynuują rekordową passę. Według serwisu CNBC indeks S&P 500 osiągnął w czwartek historyczne maksimum w ciągu dnia na poziomie 7 816,70 punktów i zamknął się również na rekordowym poziomie, przekraczając tym samym granicę 7 800 punktów. Dwa z trzech głównych amerykańskich indeksów zmierzają zatem ku trzeciemu tygodniowemu wzrostowi z rzędu.
W piątek kontrakty terminowe na akcje wykazywały mieszane tendencje. Kontrakty na indeks S&P 500 utrzymywały się na poziomie zbliżonym do zera, kontrakty terminowe na indeks Nasdaq-100 umacniały się o około 0,2%, podczas gdy kontrakty terminowe na indeks Dow Jones nieznacznie spadły o około 67 punktów (–0,1%). W całym tygodniu indeks S&P 500 odnotował wzrost o +0,5%, Nasdaq Composite o +0,4%, natomiast Dow stracił około 0,4%.
Siłą napędową są zyski przedsiębiorstw
Głównym motorem wzrostu pozostaje sezon wyników finansowych. Ponad 90% spółek z indeksu S&P 500 opublikowało już wyniki finansowe za drugi kwartał, a według danych firmy FactSet wzrost zysków w ujęciu rok do roku wynosi około 50%. Takie wyniki wzmacniają optymizm inwestorów i pomagają utrzymać rynek na rekordowych poziomach.
Anastasia Amoroso z firmy Partners Group określiła nastroje na rynku jako bycze właśnie ze względu na dobre wyniki przedsiębiorstw. Jej zdaniem sektor oprogramowania, który wcześniej przechodził załamanie, znacznie się ożywił. W czwartek najsilniej rosły akcje spółek z branży technologicznej i usług komunikacyjnych.
Sektor oprogramowania wraca do formy
Ożywienie segmentu technologicznego ilustruje dynamika funduszu iShares Expanded Tech-Software Sector ETF (IGV). W czwartek fundusz ten wzrósł o 3%, a w ciągu ostatnich sześciu miesięcy zanotował wzrost o około 28%. A przecież w pierwszym kwartale odnotował spadek o około 24%. Powrót akcji spółek z branży oprogramowania potwierdza zatem, że inwestorzy ponownie stawiają na bardziej ryzykowne inwestycje związane ze wzrostem.
Inwestorzy zignorowali jednocześnie słabsze dane makroekonomiczne. Lipcowe obroty detaliczne w USA nieoczekiwanie spadły, ale nie popsuło to nastrojów na rynku – uwaga nadal skupia się na zyskach przedsiębiorstw.
Europa i Azja: mieszany obraz sytuacji
Poza rynkami amerykańskimi sytuacja była niejednoznaczna. W Europie podczas porannych notowań spadł ogólnoeuropejski indeks Stoxx 600. Niemiecki DAX wzrósł przy tym o około 0,6%, podczas gdy francuski CAC 40 nieznacznie stracił na wartości (–0,1%), a brytyjski FTSE 100 spadł o 0,2%.
W Azji przeważał optymizm. Japoński Nikkei 225 wzrósł o 0,59%, a południowokoreański Kospi odnotował wyraźny wzrost o 2,42%. Natomiast australijski indeks S&P/ASX 200 osłabił się o 0,80%, a chiński CSI 300 zamknął się bez zmian.
Co to oznacza dla inwestorów
Obecna sytuacja pokazuje, że amerykańskie akcje czerpią siłę przede wszystkim z solidnych wyników przedsiębiorstw. Międzyroczny wzrost zysków na poziomie około 50% jest niezwykle silny i wyjaśnia, dlaczego rynek jest w stanie zignorować nawet słabsze dane makroekonomiczne, takie jak nieoczekiwany spadek sprzedaży detalicznej.
Kluczowym tematem pozostaje sektor technologiczny i oprogramowania. Gwałtowne odbicie funduszu IGV po głębokim spadku w pierwszym kwartale wskazuje, że powrócił apetyt inwestorów na akcje spółek wzrostowych. Jeśli sezon wyników finansowych nadal będzie potwierdzał siłę amerykańskiego sektora korporacyjnego, może to wesprzeć dalszy wzrost indeksów.
Otwartą kwestią pozostaje, jak długo rynek będzie w stanie ignorować słabsze sygnały płynące z realnej gospodarki. Mieszane notowania kontraktów terminowych w piątek wskazują na pewną ostrożność, jednak według cytowanych analityków ogólny nastrój pozostaje byczy. Różnice w notowaniach w Europie i Azji przypominają ponadto, że rekordowy nastrój jest na razie napędzany głównie przez Wall Street i akcje spółek technologicznych.



