Rynek pracy poddał w wątpliwość dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej

Uwaga inwestorów skupia się dziś na lipcowym wskaźniku CPI w USA, który statystycy opublikują o godz. 14:30. Kontekst tych danych jest przy tym w znacznym stopniu kształtowany przez najnowsze dane z amerykańskiego rynku pracy, które wyraźnie nie spełniły oczekiwań i ponownie otworzyły dyskusję na temat kierunku polityki pieniężnej Fed.

Według serwisu Kurzy.cz liczba miejsc pracy poza rolnictwem (NFP) spadła w lipcu o 23 tysiące. Odchylenie od oczekiwań wyniosło około pięciu odchyleń standardowych, co z punktu widzenia rynku jest niezwykłe. Do tego doszła znacząca korekta danych z poprzednich dwóch miesięcy, kiedy to dane zostały skorygowane w dół łącznie o 103 tysiące miejsc pracy.

Ten na pierwszy rzut oka negatywny obraz łagodzi jednak kilka szczegółów. Spadek zatrudnienia wynikał w dużej mierze z mniejszej liczby miejsc pracy w szkolnictwie publicznym, co jest zazwyczaj zjawiskiem sezonowym. Ponadto stopa bezrobocia zaskoczyła pozytywnie i utrzymała się na poziomie 4,1%. Mimo to rynki zareagowały wyraźnie: implikowane prawdopodobieństwo wrześniowej podwyżki stóp spadło mniej więcej do poziomu równowagi.

Czego oczekuje się od dzisiejszych danych o inflacji

Dzisiejsze dane powinny pokazać, czy trend deflacyjny się utrzymuje. Inflacja bazowa już w czerwcu odnotowała zerowy wzrost w ujęciu miesięcznym, a tempo wzrostu kosztów mieszkaniowych – które zazwyczaj stanowią jeden z najsilniejszych składników wskaźnika – również uległo spowolnieniu.

W lipcu spodziewane jest dalsze złagodzenie presji cenowej. Konsensus dotyczący inflacji bazowej wskazuje na poziom 2,5%, co byłoby najniższą wartością od marca 2021 roku. Inflacja ogólna powinna zgodnie z oczekiwaniami oscylować wokół 3,4% w ujęciu rok do roku. Głównym czynnikiem napędzającym spadek są niższe ceny paliw.

Nie wszystkie składniki zmierzają jednak w tym samym kierunku. W przypadku żywności przewiduje się wzrost cen. Specyficznym czynnikiem jest niedobór chipów pamięci, który powoduje wzrost cen komputerów i powiązanego oprogramowania. Te sprzeczne czynniki będą decydować o tym, w jakim stopniu potwierdzi się oczekiwane spowolnienie.

Waluty i surowce: spokój na rynku euro, napięcie na rynku ropy

Para walutowa EUR/USD pozostaje stosunkowo stabilna i od początku tygodnia nieznacznie osłabła, a konkretnie o 0,2%. Inwestorzy najwyraźniej czekają na dzisiejsze dane, które mogą wyznaczyć kierunek działań na najbliższym posiedzeniu Fed.

Inną dynamikę wykazuje rynek ropy. Cena ropy Brent z Morza Północnego nadal rosła i przekroczyła próg 89 USD za baryłkę. Za tym wzrostem stoją przede wszystkim napięcia geopolityczne w rejonie Cieśniny Ormuz, gdzie ruch statków spadł do najniższego poziomu od tygodnia – obecnie wynosi on około 10 statków dziennie.

Strona irańska stawia przy tym dość surowe warunki na ponowne otwarcie szlaku. Domaga się zniesienia amerykańskich sankcji, zakończenia blokady morskiej oraz reparacji wojennych. Dopóki sytuacja ta nie znajdzie rozwiązania, presja na ceny ropy prawdopodobnie się utrzyma.

Ocena skutków

Połączenie słabszej sytuacji na rynku pracy i spodziewanego spowolnienia inflacji wpisuje się w scenariusz, w którym Fed nie ma istotnego powodu do dalszego zaostrzania polityki pieniężnej. Właśnie dlatego oczekiwania dotyczące wrześniowej podwyżki stóp procentowych przesunęły się w kierunku poziomu neutralnego. Dzisiejsze dane o inflacji mogą z łatwością przechylić tę równowagę w dowolną stronę.

Jeśli wskaźnik CPI potwierdzi oczekiwany spadek zarówno inflacji bazowej, jak i ogólnej, wzmocni to argumenty przemawiające za ostrożniejszym podejściem banku centralnego, co rynki mogłyby przyjąć z zadowoleniem. Z drugiej strony niespodziewany wzrost – na przykład spowodowany cenami żywności lub sprzętu komputerowego, na które wpływa niedobór chipów – mógłby ponownie rozgorzeć debatę na temat dalszego zacieśniania polityki pieniężnej.

Dla inwestorów dzisiejszy dzień jest zatem kluczowym punktem pod względem danych. Reakcja prawdopodobnie odzwierciedli się nie tylko w kursie dolara i indeksach giełdowych, ale także w oczekiwaniach dotyczących przyszłej trajektorii stóp procentowych. Rynek ropy naftowej będzie natomiast nadal bardziej wrażliwy na wydarzenia związane z Cieśniną Ormuz niż na dane makroekonomiczne z USA.