Koordynacja między Fedem a Ministerstwem Finansów

Na amerykańskich rynkach finansowych poruszyła opinia analityków z Citrini Research, na którą zwrócił uwagę serwis MarketWatch. Zgodnie z nią prezes Fed Kevin Warsh wraz z ministrem finansów USA Scottem Bessentem powinni działać w sposób skoordynowany, mając jeden główny cel – obniżenie długoterminowych rentowności amerykańskich obligacji skarbowych.

Obniżenie kosztów długoterminowego finansowania ma zasadnicze znaczenie zarówno dla budżetu rządu federalnego, jak i dla całego systemu finansowego. To właśnie długi koniec krzywej rentowności jest zazwyczaj trudniejszy do kontrolowania w ramach polityki pieniężnej niż stopy krótkoterminowe, które Fed ustala bezpośrednio. Gdyby dwóm kluczowym graczom udało się obniżyć długoterminowe rentowności, mogłoby to mieć szerokie skutki zarówno dla wyceny aktywów, jak i dla wyników finansowych banków.

Luka w bilansach wynosząca 326 miliard dolarów

Według serwisu MarketWatch częścią wspomnianego planu jest rozwiązanie problemu luki, która powstała w bilansach banków. Jej wielkość szacuje się na 326 miliardów dolarów. Luka ta wiąże się przede wszystkim z okresem gwałtownego wzrostu stóp procentowych, podczas którego straciły na wartości wcześniej nabyte obligacje utrzymywane w bilansach instytucji finansowych.

Kiedy rentowności obligacji rosną, ich cena rynkowa spada – a banki, które mają w swoich portfelach duże ilości papierów skarbowych nabytych po niższych stopach, ponoszą w ten sposób straty niezrealizowane. Ewentualny spadek długoterminowych rentowności zwiększyłby natomiast wartość tych portfeli, a część wspomnianej luki mogłaby zostać zniwelowana.

Kto mógłby na tym zyskać

Wśród instytucji, które mogłyby najbardziej skorzystać na takim scenariuszu, analiza cytowana przez serwis MarketWatch wymienia Bank of America oraz trzech innych dużych kredytodawców. To właśnie instytucje posiadające rozległe portfele obligacji są bowiem najbardziej wrażliwe na zmiany długoterminowych rentowności.

Logika jest dość prosta: im większy wolumen obligacji z niezrealizowaną stratą posiada bank, tym wyraźniejsza poprawa bilansu go czeka, jeśli ceny tych papierów wartościowych wzrosną. Spadek długoterminowych rentowności mógłby zatem poprawić pozycję kapitałową banków, dać im większą swobodę w udzielaniu kredytów oraz ewentualnym wypłacaniu dywidend akcjonariuszom, a także poprawić nastroje wokół akcji bankowych.

Kontekst dla inwestorów

Należy podkreślić, że na razie są to interpretacje i prognozy analityków, a nie oficjalnie ogłoszony program. Rynki bardzo uważnie śledzą jednak podobne sygnały, ponieważ kierunek zmian długoterminowych rentowności wpływa praktycznie na wszystkie klasy aktywów – od akcji, przez nieruchomości, aż po same obligacje.

Dla sektora bankowego kształt krzywej rentowności ma kluczowe znaczenie z kilku powodów. Oprócz wyceny portfeli obligacji wpływa ona również na marżę odsetkową, czyli różnicę między tym, za ile bank pozyskuje środki, a za ile je dalej pożycza. Zmiany na długim końcu krzywej mogą zatem przetasować karty w całej branży.

Jakie są z tego wnioski

Artykuł opublikowany przez serwis MarketWatch dobrze ilustruje, jak ściśle powiązane są ze sobą polityka budżetowa, działania banku centralnego oraz kondycja sektora finansowego. Gdyby rzeczywiście udało się obniżyć długoterminowe rentowności, oznaczałoby to ulgę zarówno dla rządu amerykańskiego w zakresie finansowania długu, jak i dla banków posiadających obligacje, które straciły na wartości.

Bank of America i inni wielcy wierzyciele znaleźliby się w takim przypadku wśród głównych beneficjentów. Jednocześnie jednak jest to delikatny temat makroekonomiczny, w którym w grę wchodzi szereg zmiennych – od inflacji, przez zachowania inwestorów, aż po samą wiarygodność działań, które miałyby obniżyć rentowności. Dla inwestorów jest to przypomnienie, że w przypadku dużych banków zmiany otoczenia stóp procentowych są co najmniej tak samo ważne jak ich własne wyniki kwartalne.