Niedrogie akcje w samym środku boomu na sztuczną inteligencję
Micron Technology należy do głównych zwycięzców tegorocznej fali inwestycji w sztuczną inteligencję – wartość jego akcji wzrosła w tym roku ponad trzykrotnie. Mimo to, według serwisu CNBC, firma notuje jeden z najniższych wskaźników zysku w całym indeksie S&P 500. Konkretnie jest to trzecia najniższa wycena; tańsze są już tylko Charter Communications i General Motors.
Wskaźnik P/E prognozowany dla firmy Micron oscyluje wokół wartości sześciu, co jest niezwykle niską wartością jak na spółkę czerpiącą zyski z jednego z najsilniejszych obecnie trendów technologicznych. Istnieje jednak kilka wyjaśnień, dlaczego rynek tak znacząco dyskontuje tę rozwijającą się działalność.
Kluczowy gracz na rynku pamięci dla sztucznej inteligencji
Micron jest jednym z trzech głównych dostawców pamięci wysokiej prędkości (HBM), niezbędnej do działania systemów sztucznej inteligencji. Znaczenie tego segmentu potwierdziła również firma Nvidia, której akcje umocniły się w czwartek po opublikowaniu w środę dobrych wyników i prognoz. Dyrektor finansowa Nvidii, Colette Kress, wyraźnie wspomniała przy tym o znacznym wzroście kosztów komponentów i ekstremalnych warunkach cenowych w segmencie pamięci – czyli o sytuacji, która sprzyja dostawcom takim jak Micron.
Paradoksalnie jednak sama firma Micron nie zdołała w czwartek skorzystać z pozytywnego nastroju. Akcje otworzyły się wprawdzie o około trzy procent wyżej, ale ostatecznie zamknęły sesję na minusie.
Dlaczego akcje spadły pomimo dobrych wiadomości
Według Gila Lurii z D.A. Davidson przyczyna była raczej techniczna niż fundamentalna. Jego zdaniem inwestorzy finansowali długie pozycje w sektorze półprzewodników poprzez krótką sprzedaż akcji spółek z branży oprogramowania. Kiedy jednak sektor oprogramowania zaczął się ożywiać, musieli oni zamykać te krótkie pozycje, a przy okazji sprzedawać również posiadane akcje spółek z branży półprzewodników – w tym Micronu. Było to zatem wynikiem szerszego przepływu kapitału na rynku, a nie negatywnej wiadomości dotyczącej samej firmy.
Umowy zmieniające profil ryzyka
Jednym z czynników, który według analizy powinien być postrzegany przez rynek pozytywnie, są długoterminowe umowy z klientami. Micron zawarł umowy z górnymi i dolnymi limitami cenowymi, które obejmują wiążące zobowiązania ilościowe oraz tzw. klauzule „take-or-pay” – oznacza to, że odbiorca płaci nawet wtedy, gdy nie odbierze zamówionych ilości.
Umowy te obowiązują zasadniczo do 2030 roku. Po ich pełnym wdrożeniu około połowa lub więcej przychodów firmy Micron powinno być pokryte właśnie tymi długoterminowymi umowami. Powinno to znacznie zmniejszyć cykliczną zmienność, która historycznie towarzyszy branży pamięci, i sprawić, że przyszłe przychody będą bardziej przewidywalne.
Ryzyko: cykl koniunkturalny i nowa konkurencja z Chin
Istnieje jednak kilka powodów do ostrożności. Rynek pamięci jest tradycyjnie silnie cykliczny, a inwestorzy często nisko wyceniają producentów chipów właśnie dlatego, że obawiają się nadejścia okresu niższych cen i słabszego popytu. Do tego dochodzi nowa konkurencja z Chin, która dopiero wkracza na rynek chipów pamięci i w przyszłości może wywierać presję na ceny.
Połączenie tych zagrożeń pomaga wyjaśnić, dlaczego rynek, pomimo trzykrotnego wzrostu kursu akcji oraz strategicznej pozycji firmy w ekosystemie sztucznej inteligencji, wycenia Micron z tak dużym dyskontem.
Punkt widzenia autora analizy
Teza inwestycyjna dotycząca firmy Micron została po raz pierwszy przedstawiona przez autora analizy cytowanej przez serwis CNBC w Columbia Business School jesienią 2025 roku, kiedy to akcje notowano na poziomie około 238 dolarów. Następnie autor zaprezentował tę tezę również podczas konkursu Columbia Applied Value Investing Stock Pitch Challenge w styczniu 2026 roku.
Jakie wnioski z tego płyną
Micron ilustruje interesującą sprzeczność obecnego rynku: firma czerpiąca korzyści z jednego z najsilniejszych trendów technologicznych jest wyceniana na poziomie, którego spodziewalibyśmy się raczej w przypadku dojrzałych i stagnujących przedsiębiorstw. Czy jest to niedowartościowana okazja, czy też uczciwa wycena odzwierciedlająca cykliczność i chińską konkurencję, pozostaje kwestią otwartą. W każdym razie długoterminowe umowy z zabezpieczeniami cenowymi sugerują, że profil ryzyka firmy może stopniowo zmieniać się w kierunku większej stabilności przychodów.



