Sprzeciw w całym spektrum politycznym
Zamiar obecnego rządu dotyczący przejęcia pełnej kontroli nad grupą energetyczną ČEZ spotkał się z krytyką zarówno ze strony prawicy, jak i niemal całej opozycji. W programie dyskusyjnym „Poledne s Moravcem” byli ministrowie finansów Zbyněk Stanjura (ODS) i Ivan Pilný (ANO) zgodzili się, że nacjonalizacja spółki i wyparcie akcjonariuszy mniejszościowych nie ma realnego uzasadnienia. Informację tę podał serwis E15.
Państwo posiada obecnie około 70 procent akcji ČEZ, pozostałą część posiadają inwestorzy mniejszościowi. Właśnie wyparcie tych akcjonariuszy i uzyskanie pełnej kontroli należą do celów rządu, który uzasadnia swoje działania potrzebą zapewnienia spółce swobody działania w zakresie dużych projektów inwestycyjnych. Premier Andrej Babiš zapowiadał wcześniej, że chciałby zakończyć ten proces najpóźniej do końca kadencji w 2029 roku.
Restrukturyzacja wewnątrz grupy trwa
Równolegle z debatą polityczną w ramach ČEZ trwa reorganizacja wewnętrzna. W kwietniu kierownictwo firmy przedstawiło projekt utworzenia nowej spółki zależnej, do której ma zostać wydzielonych kilka kluczowych części grupy. Chodzi między innymi o działalność handlową i dystrybucyjną, działalność gazową, usługi energetyczne, jednostki handlowe (tradingowe), a także firmę świadczącą usługi telekomunikacyjne.
Zamiar ten został zatwierdzony przez walne zgromadzenie spółki w czerwcu. Według dyrektora finansowego Martina Nováka wydzielenie przebiega zgodnie z zaplanowanym harmonogramem, a docelowy termin to koniec pierwszego kwartału 2027 roku. Część z tych spółek ma zostać przeniesiona do nowej struktury, określanej jako ČEZ Energy, jeszcze przed końcem bieżącego roku.
Kluczowe znaczenie ma fakt, że ČEZ zamierza zachować co najmniej 51 procent udziałów w nowo powstającej spółce zależnej. Pozostały udział mniejszościowy zamierza następnie zaoferować inwestorom, jednak konkretna forma sprzedaży nie została jeszcze ustalona.
Dwa warianty sprzedaży udziału mniejszościowego
Zgodnie z dostępnymi informacjami kierownictwo grupy rozważa dwa scenariusze wprowadzenia udziału mniejszościowego na rynek. Pierwszą opcją jest pierwotna oferta akcji na giełdzie, czyli klasyczne IPO. Drugą opcją byłaby bezpośrednia sprzedaż dużym inwestorom instytucjonalnym, na przykład funduszom.
Oba rozwiązania mają swoje zalety i wady – publiczna oferta na giełdzie mogłaby zapewnić większą przejrzystość i szersze grono zainteresowanych, natomiast bezpośrednia sprzedaż funduszom mogłaby być szybsza i bardziej przewidywalna. Według niektórych analityków, na których zwraca uwagę serwis E15, wartość oferowanego pakietu akcji mogłaby wynieść 150 miliardów koron, a nawet więcej. To uczyniłoby tę transakcję jedną z największych operacji w sektorze energetycznym na czeskim rynku w ostatnich latach.
Co to oznacza dla rynku i akcjonariuszy
Konflikt między rządowym planem całkowitego przejęcia kontroli nad ČEZ a opinią byłych szefów Ministerstwa Finansów pokazuje, że kwestia przyszłej struktury największego krajowego koncernu energetycznego pozostaje otwarta. Dla akcjonariuszy mniejszościowych kluczowe znaczenie ma przede wszystkim to, czy i na jakich warunkach doszłoby do ewentualnego wyparcia – chodzi bowiem o spółkę, która należy do najczęściej obserwowanych na praskiej giełdzie i stanowi istotną część indeksu PX.
Równolegle realizowane wydzielenie działalności regulowanej i dystrybucyjnej do odrębnej spółki zależnej jest natomiast projektem, który przebiega zgodnie z własnym harmonogramem, niezależnie od debaty politycznej. Jeśli ČEZ zdecyduje się na publiczną ofertę sprzedaży udziału mniejszościowego, może to być jedna z najważniejszych transakcji tego rodzaju w regionie oraz interesująca okazja dla inwestorów poszukujących ekspozycji na sektor energetyczny.
Ostateczny kształt całego procesu będzie jednak zależał zarówno od decyzji kierownictwa firmy dotyczącej sposobu sprzedaży, jak i od tego, jakie stanowisko ostatecznie zajmie rząd w sprawie swojego deklarowanego celu, jakim jest uzyskanie pełnej kontroli nad ČEZ.



